Zaktualizowano:
Kiedy przyjechałem do Knossos po raz pierwszy, też szukałem tego legendarnego labiryntu Minotaura. Przeszedłem wszystkimi dostępnymi korytarzami pałacu, schodziłem do pomieszczeń podziemnych, próbowałem znaleźć chociaż jakieś podobieństwo do tego, co opisywał mit. Ale fizycznego labiryntu w postaci plątaniny przejść tam nie ma.
Za to zobaczyłem coś innego. Pałac rzeczywiście ma bardzo nietypowy układ z mnóstwem przejść, schodów prowadzących na różne poziomy, pomieszczeń o różnym przeznaczeniu. Archeolodzy naliczyli tam ponad tysiąc sal. Kiedy chodzi się tymi pomieszczeniami, rozumie się, dlaczego starożytni Grecy mogli nazwać to miejsce labiryntem. Dla człowieka, który trafił tam po raz pierwszy trzy i pół tysiąca lat temu, ten budynek musiał wydawać się niesamowicie skomplikowany.
Rozmawiałem z przewodniczką, tłumaczyła, że sam mit o labiryncie najprawdopodobniej powstał właśnie przez tę architektoniczną osobliwość pałacu. Plus na ścianach znaleziono przedstawienia byków, co też dodało legendzie wiarygodności.
Powiedzcie szczerze — czy w ogóle warto jechać do Knossos? Rozumiem, że to znane miejsce, ale mąż mówi, że to tylko ruiny i odrestaurowane nowości. Jak bardzo to robi wrażenie w rzeczywistości, zwłaszcza jeśli byliśmy już w Pompejach?
Ewa
Byłem tam w ramach wycieczki z Heraklionu, przewodnik od razu uprzedził, że nie trzeba szukać ścian z korytarzami jak w filmach. Pałac w Knossos został rozkopany na początku ubiegłego wieku, a to, co widzimy teraz, jest częściowo odrestaurowane przez archeologa Arthura Evansa. Dodał on czerwone kolumny, malowidła na ścianach, nawet niektóre fragmenty drugiego piętra.
Labirynt jest tu raczej w układzie przestrzeni. Próbowałem zapamiętać drogę od wejścia do sali tronowej, ale już po piętnastu minutach zgubiłem się wśród tych przejść. Pomieszczenia są połączone ze sobą nie sekwencyjnie, ale jakby chaotycznie. Zrozumiałem, że dla Minojczyków miało to jakąś logikę, związaną z ich wyobrażeniami religijnymi czy codziennym życiem, ale dla nas wygląda to zagmatwanie.
Laura Rainer
Przyjechałam do Knossos samodzielnie autobusem, kupiłam bilet i zaczęłam wędrować po terenie. Szczerze mówiąc, na początku trochę się rozczarowałam. Wyobrażałam sobie mroczne podziemia z pochodniami, a zobaczyłam ruiny pod gołym niebem z turystami dookoła.
Ale potem zrozumiałam, że labirynt jest tu symboliczny. Sam budynek pałacu jest tak duży i wielopoziomowy, że starożytni Grecy łatwo mogli postrzegać go jako miejsce, gdzie można się zgubić. Czytałam tabliczkę przy wejściu, gdzie napisano, że słowo «labirynt» może pochodzić od «labrys» — podwójna siekiera, święty symbol kultury minojskiej. Takich przedstawień w pałacu jest mnóstwo. Więc być może labirynt oznaczał właśnie pałac jako taki, a nie jego oddzielną część.
Pierwszy raz przyjechałem do Knossos jakieś pięć lat temu, drugi raz w tym roku. Oba razy próbowałem znaleźć coś podobnego do klasycznego labiryntu z jednym wejściem i plątaniną dróg do środka. Nic takiego tam nie ma w fizycznej postaci.
Pałac zbudowany jest na kilku poziomach, są schody w górę i w dół, dziesiątki pomieszczeń różnej wielkości. Niektórzy archeolodzy uważają, że mit powstał przez samą architekturę. Wyobraź sobie człowieka z kontynentalnej Grecji, który trafił do tego ogromnego kompleksu o niezrozumiałym układzie. Dla niego to rzeczywiście byłby labirynt. Teraz są tam ustawione wskaźniki, są mapy, ale nawet z nimi łatwo się pogubić w trasie zwiedzania.
Wzięłam audioguide przy wejściu, był tam osobny rozdział o labiryncie. Tłumaczyli, że archeolodzy nie znaleźli żadnych śladów oddzielnej budowli, która odpowiadałaby opisowi z mitu. Za to jest wersja, że sam pałac był postrzegany jako labirynt przez swoją strukturę. Kiedy chodziłam tymi salami, rozumiałam dlaczego. Pomieszczenia nie idą jedno za drugim w linii prostej, są rozmieszczone na różnych wysokościach, połączone krótkimi przejściami.
W audioguide wspominali też o jaskiniach pod Knossos, gdzie mogły odbywać się obrzędy religijne. Niektórzy badacze przypuszczają, że właśnie te podziemne pustki stały się podstawą legendy. Nie schodziłam tam, bo są zamknięte dla zwiedzających, ale sama myśl jest ciekawa.
Zobacz także inne odpowiedzi na pytania dotyczące tego tematu:
PRZYDATNE USŁUGI W JĘZYKU POLSKIM, Z KTÓRYCH REGULARNIE KORZYSTAMY PODCZAS NASZYCH PODRÓŻY
AUTORZY TEGO PRZEWODNIKA
Jestem zapalonym niezależnym podróżnikiem, travel bloggerem z ponad 10-letnim doświadczeniem
Podróżuję po Europie już od 8 lat. Tutaj dzielę się swoim doświadczeniem i przydatnymi poradami, jak wybrać dobrą wycieczkę fakultatywną i później nie pożałować
O AUTORACH
Dobrze widzieć Cię na mojej stronie! Mam nadzieję, że informacje, którymi się tu dzielę, przydadzą się Wam, bo uwielbiam nie tylko podróżować, ale także dzielić się własnymi doświadczeniami i odkryciami.
O nas i o tym, dlaczego prowadzimy ten Autorski Przewodnik po Chorwacji, napisaliśmy szczegółowo tutaj
AUTORZY TEGO PRZEWODNIKA
Jestem zapalonym niezależnym podróżnikiem, travel bloggerem z ponad 10-letnim doświadczeniem
Podróżuję po Europie już od 8 lat. Tutaj dzielę się swoim doświadczeniem i przydatnymi poradami, jak wybrać dobrą wycieczkę fakultatywną i później nie pożałować
O AUTORACH
Dobrze widzieć Cię na mojej stronie! Mam nadzieję, że informacje, którymi się tu dzielę, przydadzą się Wam, bo uwielbiam nie tylko podróżować, ale także dzielić się własnymi doświadczeniami i odkryciami.
O nas i o tym, dlaczego prowadzimy ten Autorski Przewodnik po Chorwacji, napisaliśmy szczegółowo tutaj