Zaktualizowano:
Bruno Planck
Wyruszyłem o świcie z Chanii, bo autobus do Omalos odjeżdża o szóstej rano. Jeśli jedziesz na własną rękę, zarezerwuj bilet z wyprzedzeniem przez KTEL, bo w sezonie możesz nie dostać miejsca. Zostawianie samochodu na starcie nie ma sensu, bo meta jest w Agia Roumeli, skąd można wyjechać tylko promem do Chora Sfakion albo Paleochora.
Sama trasa prowadzi z góry na dół, więc kolana są mocno obciążone. Pierwsze pięć kilometrów schodzisz serpentynami przez las, potem idziesz wzdłuż rzeki jeszcze trzynaście kilometrów. Najwęższe miejsce, te słynne Żelazne Wrota, jest mniej więcej na piętnastym kilometrze. Tam ściany zwężają się do trzech metrów, a w górę sięgają trzystu.
Obuwie bierz z grubą podeszwą i dobrym podparciem kostki. Kamienie wszędzie, a po deszczu robią się śliskie. Wody weź minimum dwa litry na osobę, chociaż po drodze są źródła. Prowiant też obowiązkowo, bo kawiarnia jest tylko w ostatniej wiosce. Wejście zamykają o trzeciej po południu, więc startowanie później niż o ósmej rano jest ryzykowne.
Ile czasu realnie zajmuje przejście wąwozu Samaria? Czytałam, że to 16 kilometrów, ale nie rozumiem — czy to 4 godziny, czy cały dzień? Z mężem jesteśmy w normalnej formie, ale nie jesteśmy sportowcami. Chcę wiedzieć, o której trzeba wyruszyć, żeby się nie spieszyć.
Piotr
Pierwszy raz poszłam z wycieczką, którą kupiłam w hotelu. Zabrali nas o piątej rano, autobus pełen zaspanych turystów, wszyscy milczkiem jechali godzinę do wejścia. Przewodnik opowiedział podstawowe rzeczy o wąwozie, rozdał mapki i powiedział, kiedy zbiórka na dole. Dalej każdy szedł we własnym tempie.
Następnego roku pojechałam sama autobusem linii regularnej. Wyszło taniej o połowę, plus mogłam nie dostosowywać się do grupy. Bilet na prom z Agia Roumeli kupowałam już na miejscu, do wyboru kilka firm. Zorganizowana wycieczka jest wygodna tym, że wszystko włączone i nie trzeba myśleć o logistyce. Za to na własną rękę masz swobodę: chcesz, to zostałeś dłużej przy wodospadzie, chcesz, to szybciej przeszedłeś.
Osiemnaście kilometrów brzmi niegroźnie, ale zejście jest ciągłe i kolana do końca huczą nawet u wytrenowanych ludzi. Ja biegam regularnie, więc myślałam, że będzie łatwo. Pomyliłam się. Różnica wysokości ponad tysiąc metrów, przy czym prawie cała na pierwszych kilometrach.
Przejść można za pięć godzin, ale lepiej zakładaj sześć-siedem z przerwami. Ścieżka wąska, wyprzedzanie trudne, zwłaszcza gdy z naprzeciwka idą strażnicy albo tragarze. Tempo dyktuje teren, a nie twoja chęć. Trafiały mi się osoby, które ledwo się wlokły i zatrzymywały wszystkich z tyłu. Jeśli masz problemy z kolanami albo plecami, lepiej odpuść albo weź kije trekkingowe. One naprawdę odciążają stawy na zejściach.
Plecak miałem niewielki, litrów na dwadzieścia. Wpakowałem tam dwie butelki wody po litrze, kanapki, banany i batony czekoladowe. Krem z filtrem obowiązkowo, bo pierwsza część trasy jest otwarta, przypala niemiłosiernie nawet w maju. Czapka też uratowała.
Ubranie: szybkoschnące spodnie i koszulka, bo pocisz się szybko. Wiatrówkę wziąłem na wszelki wypadek, ale się nie przydała. W plecaku miałem jeszcze plastry, bo nowymi butami można obetrzeć nogi za pierwsze kilka kilometrów. Telefon trzymałem naładowany, choć zasięgu prawie nie ma. Aparat fotograficzny w pełni się sprawdził, widoki fantastyczne. Niepotrzebne rzeczy można zostawić w przechowalni przy wejściu za symboliczną opłatą.
Viktoria Bernhardt
Kiedy wyszłam z wąwozu w Agia Roumeli, nogi huczały tak, że chciało się po prostu upaść na plaży. Ale prom do Chora Sfakion odpływał za półtorej godziny, bilety sprzedawali prosto na przystani. Jest kilka firm, ceny takie same, różnica tylko w czasie odpłynięcia. Wzięłam na piętnastą trzydzieści, zdążyłam się wykąpać w morzu i zjeść sałatkę w tawernie.
Prom idzie godzinę, zatrzymuje się jeszcze w parę zatokach po drodze. Z Chora Sfakion autobusy jeżdżą z powrotem do Chanii co dwie godziny. Można pojechać też w stronę Paleochora, ale stamtąd dłużej się dojeżdża. Niektórzy turyści nocują w Agia Roumeli, są tam hotele, ale wioska maleńka i poza plażą nie ma co robić.
Maj i czerwiec to najwygodniejsze miesiące, bo jeszcze nie jest piekielnie gorąco i rzeka pełna wody. Ja szedłem w lipcu, temperatura pod czterdzieści, wody w rzece prawie nie było, tylko pojedyncze kałuże. Pić musiałem non stop, dwie butelki wyszły jeszcze przed połową trasy. Dobrze, że są źródła.
W kwietniu wąwóz często jest zamknięty przez wysoki poziom wody po tajaniu śniegu. Oficjalnie sezon startuje na początku maja, ale dokładne daty zależą od pogody. Wrzesień też niezły, ludzi mniej niż latem, choć woda już cieplejsza w morzu po wędrówce. Zimą park narodowy całkowicie zamknięty, nie próbuj przejść nielegalnie, to niebezpieczne i karane grzywną.
Zobacz także inne odpowiedzi na pytania dotyczące tego tematu:
PRZYDATNE USŁUGI W JĘZYKU POLSKIM, Z KTÓRYCH REGULARNIE KORZYSTAMY PODCZAS NASZYCH PODRÓŻY
AUTORZY TEGO PRZEWODNIKA
Jestem zapalonym niezależnym podróżnikiem, travel bloggerem z ponad 10-letnim doświadczeniem
Podróżuję po Europie już od 8 lat. Tutaj dzielę się swoim doświadczeniem i przydatnymi poradami, jak wybrać dobrą wycieczkę fakultatywną i później nie pożałować
O AUTORACH
Dobrze widzieć Cię na mojej stronie! Mam nadzieję, że informacje, którymi się tu dzielę, przydadzą się Wam, bo uwielbiam nie tylko podróżować, ale także dzielić się własnymi doświadczeniami i odkryciami.
O nas i o tym, dlaczego prowadzimy ten Autorski Przewodnik po Chorwacji, napisaliśmy szczegółowo tutaj
AUTORZY TEGO PRZEWODNIKA
Jestem zapalonym niezależnym podróżnikiem, travel bloggerem z ponad 10-letnim doświadczeniem
Podróżuję po Europie już od 8 lat. Tutaj dzielę się swoim doświadczeniem i przydatnymi poradami, jak wybrać dobrą wycieczkę fakultatywną i później nie pożałować
O AUTORACH
Dobrze widzieć Cię na mojej stronie! Mam nadzieję, że informacje, którymi się tu dzielę, przydadzą się Wam, bo uwielbiam nie tylko podróżować, ale także dzielić się własnymi doświadczeniami i odkryciami.
O nas i o tym, dlaczego prowadzimy ten Autorski Przewodnik po Chorwacji, napisaliśmy szczegółowo tutaj