Zaktualizowano:
Przeszłam Samarię dwa razy i mogę powiedzieć, że najważniejsze to wygodne buty trekkingowe z dobrym bieżnikiem. Za pierwszym razem postanowiłam iść w butach do biegania, bo wydawały mi się lekkie i wygodne. Po trzech godzinach zaczęłam czuć każdy kamień pod stopami, a kostki tak się chwiały, że o mało nie skręciłam nogi na zejściu. Za drugim razem włożyłam porządne buty, które dobrze stabilizują stopę, i różnica była kolosalna.
Z ubrań biorę cienkie spodnie trekkingowe, które szybko schną. W wąwozie jest dużo miejsc, gdzie trzeba przechodzić przez potok, i nogi i tak się zamoczą. Na górę zakładałam lekką koszulkę z długim rękawem — chroni przed słońcem lepiej niż krem. Obowiązkowo biorę czapkę z daszkiem albo kapelusz, bo słońce nawet w środku wąwozu potrafi być bezlitosne, szczególnie w pierwszych godzinach przejścia.
Plecak staram się pakować lekko: woda, przekąski, wiatrówka na wszelki wypadek. Kijki trekkingowe bardzo pomagają na stromych zejściach przy wejściu do wąwozu, gdzie kamienie mogą być śliskie po deszczu albo rosie. Buty radziłabym już rozchodzone, żeby uniknąć pęcherzy na długiej trasie.
Planujemy iść z przyjaciółmi i wszyscy mnie pytają, a ja tak naprawdę nie wiem. Czy to rzeczywiście tak długa trasa, czy cyfry są przesadzone?
Zofia
Bruno Planck
Kiedy wyruszałem do Samarii, przewodnik od razu mnie ostrzegł: dbanie o nogi jest najważniejsze. Wziąłem buty trekkingowe średniej wysokości, które już wcześniej rozchodziłem w górach. Zejście na początku trasy jest strome, kamienie wypolerowane przez tysiące turystów, więc podeszwa musi mieć dobrą przyczepność. Widziałem ludzi w sandałach albo lekkich trampkach — szli wolniej i częściej zatrzymywali się, żeby dać odpocząć nogom.
Ubranie wybrałem lekkie i oddychające. Wziąłem syntetyczną koszulkę, która szybko schnie, oraz lekkie spodnie z odpinанymi nogawkami. Okazało się to bardzo wygodne, bo w zacienionych fragmentach jest chłodniej, a na otwartych słońce piecze. Wziąłem jeszcze lekką wiatrówkę, choć się nie przydała. Plecak starałem się pakować tak, żeby ciężar był równomiernie rozłożony, bo iść trzeba jakieś pięć-sześć godzin.
Przeszłam wąwóz w maju i nawet o tej porze słońce było bardzo aktywne. Koniecznie wzięłam kapelusz z szerokim rondem i okulary przeciwsłoneczne, bo światło odbija się od skał i oślepia. Krem z wysokim filtrem nałożyłam przed startem i wzięłam ze sobą do ponownego nałożenia. Skóra na ramionach i szyi szybko się spala, więc koszulka z długim rękawem okazała się lepszym wyborem niż podkoszulek.
Wody wzięłam trzy litry na dwie osoby i to było minimum. Na trasie są źródełka, gdzie można uzupełnić zapasy, ale na początku idzie się długo bez możliwości napełnienia butelek. Zauważyłam, że wiele osób nie docenia pragnienia w górach. Wzięłam jeszcze elektrolity w proszku, żeby dodawać do wody — pomagają szybciej się regenerować
Werner Delwig
W wąwozie Samaria jest wiele miejsc, gdzie trzeba przechodzić przez potok. Woda jest zimna nawet latem, bo płynie z gór. Zakładałem szybkoschnące spodnie i sandały trekkingowe z zamkniętym noskiem. Niektórzy turyści próbowali przeskakiwać po kamieniach w butach, ale to ryzykowne — kamienie są śliskie, można upaść albo zmoczyć buty.
Jeśli idzie się w butach, to po kilku przeprawach nogi i tak przemokną, a chodzenie w mokrych butach cały dzień jest niewygodne. Widziałem, jak ludzie przebierali się przy każdym brodzie — to zabiera dużo czasu. Moje sandały dobrze stabilizowały stopę i miały grubą podeszwę, więc szło się wygodnie nawet po kamieniach. Wziąłem jeszcze zapasową parę skarpet na wypadek, gdyby stopy się obtarły.
Wzięłam niewielki plecak na jakieś dwadzieścia litrów i wystarczyło. Najważniejsze, żeby miał dobrą wentylację na plecach, bo inaczej plecy szybko się pocą. Do środka spakowałam wodę, lekkie przekąski, apteczkę z plastrami na pęcherze i środkiem przeciwbólowym. Wzięłam jeszcze płaszcz przeciwdeszczowy, chociaż pogoda była wspaniała. W górach pogoda szybko się zmienia, lepiej dmuchać na zimne.
Kijki trekkingowe okazały się bardzo przydatne. Odciążają kolana na zejściach i pomagają utrzymać równowagę na nierównych odcinkach. Na początku myślałam, że są zbędne, ale po pierwszych kilometrach zrozumiałam, o ile łatwiej idzie się z podporą. Włożyłam jeszcze do plecaka lekki ręcznik, żeby wytrzeć twarz i ręce po przejściach przez wodę.
Przechodziłem Samarię na początku maja, kiedy rano jest jeszcze chłodno. Wziąłem lekką bluzę polarową, którą zdjąłem po godzinie od startu, bo zrobiło się gorąco. W czerwcu czy lipcu polara na pewno nie jest potrzebna, ale lekka wiatrówka albo cienki sweter mogą się przydać wieczorem, jeśli planuje się zostać do końca.
Spodnie wybrałem z lekkiego syntetyku, który nie parzy i szybko schnie. Dżinsy czy bawełniane spodnie to zły pomysł, są ciężkie i długo schną po zamoczeniu. Wziąłem jeszcze zapasową koszulkę do plecaka, żeby się przebrać po zakończeniu trasy, bo w mokrym ubraniu jechać autobusem jest niewygodnie.
Zobacz także inne odpowiedzi na pytania dotyczące tego tematu:
PRZYDATNE USŁUGI W JĘZYKU POLSKIM, Z KTÓRYCH REGULARNIE KORZYSTAMY PODCZAS NASZYCH PODRÓŻY
AUTORZY TEGO PRZEWODNIKA
Jestem zapalonym niezależnym podróżnikiem, travel bloggerem z ponad 10-letnim doświadczeniem
Podróżuję po Europie już od 8 lat. Tutaj dzielę się swoim doświadczeniem i przydatnymi poradami, jak wybrać dobrą wycieczkę fakultatywną i później nie pożałować
O AUTORACH
Dobrze widzieć Cię na mojej stronie! Mam nadzieję, że informacje, którymi się tu dzielę, przydadzą się Wam, bo uwielbiam nie tylko podróżować, ale także dzielić się własnymi doświadczeniami i odkryciami.
O nas i o tym, dlaczego prowadzimy ten Autorski Przewodnik po Chorwacji, napisaliśmy szczegółowo tutaj
AUTORZY TEGO PRZEWODNIKA
Jestem zapalonym niezależnym podróżnikiem, travel bloggerem z ponad 10-letnim doświadczeniem
Podróżuję po Europie już od 8 lat. Tutaj dzielę się swoim doświadczeniem i przydatnymi poradami, jak wybrać dobrą wycieczkę fakultatywną i później nie pożałować
O AUTORACH
Dobrze widzieć Cię na mojej stronie! Mam nadzieję, że informacje, którymi się tu dzielę, przydadzą się Wam, bo uwielbiam nie tylko podróżować, ale także dzielić się własnymi doświadczeniami i odkryciami.
O nas i o tym, dlaczego prowadzimy ten Autorski Przewodnik po Chorwacji, napisaliśmy szczegółowo tutaj